poniedziałek, 30 maja 2016

Sentyment do "Harry'ego Pottera" i sytuacja z mojego życia (pozdrawiam Pana z pociągu) POGADANKA #4




Witajcie!
Do dzisiejszej refleksyjnej, rozkminowej notki natchną mnie pewien pan w pociągu, którego serdecznie pozdrawiam. Chociaż szczerze wątpię, żeby to czytał, to na wszelki wypadek powiem. Stałam w pobliżu i ukradkiem gapiłam się (jeśli można tak powiedzieć) na "Harry'ego Pottera", którego pan czytał. Właśnie "Harry'ego Pottera". Dokładniej "Harry Potter i Komnata Tajemnic" to standardowe wydanie, które posiadam również ja (w zakładce książki na zdjęciu z kotkiem). Dla uściślenia pan miał chyba około 20 lat, ale nie jestem pewna, bo nie potrafię określać wieku ludzi.



Zastanawiałam się jak dać temu panu znak, że jestem zaciekłym potterhead, ale pech chciał, że nie miałam na sobie ani koszulki, ani znicza na szyi, ani nawet bransoletki z muliny w barwach Gryffindoru,  tym bardziej książki, więc nic z tego nie wyszło. Tak w ogóle nie chcę nic mówić, ale bardzo wolno pan czytał, bo ze dwa, trzy dni później znów Pana widziałam i był Pan dopiero na rozdziale, który się nazywa chyba "Wierzba Bijąca". ;) Jakby co to tego pana nie stalkuję. :D Tylko tak spojrzałam z daleka na tytuł rozdziału. Dobra nieważne.


Zaczęłam przez tę sytuację zastanawiać się, jak długo będę wracać do "Harry'ego Pottera"? Czy mając ponad 20 lat nadal będę się zaczytywać w przygodach chłopca, który przeżył? Nie umiem w tej chwili odpowiedzieć na to pytanie, ale bardzo mnie ciekawi, jak to będzie.


Biorąc pod uwagę aktualny stan rzeczy to raz do roku czytam całą serię na nowo. "Harry'ego Pottera" pierwszy raz jednak przeczytałam stosunkowo nie dawno, więc tych razy jest mało (w jakiejś tam początkowej notce możecie się dowiedzieć więcej, teraz nie mam ochoty pisać).
Czas nam wskaże odpowiedź.



Jednak fajne jest to, że czytelnicy "Harry'ego..." są wśród nas. Są dorośli, którzy nie mają problemu do tej książki i ją czytają i lubię. Można się wtedy poczuć dużo raźniej.
Nie znam motywów jakie kierowały tym panem, że czytał tę książkę. Może była po prostu przymusową lekturą. To nie o to chodzi w tej notce.


 Ja jednak myślę, że ta książka na zawsze będzie dla mnie stanowiła wartość sentymentalną. Przypominała czasy gimbazy, zaraz liceum,  wakacje nad morzem ( mój "Więzień Azkabanu" jest nadal dwa razy grubszy od piasku, który utknął gdzieś pomiędzy stronami w pobliżu grzbietu) i na Mazurach. Pozostawi na zawsze ślad we mnie.



Zachęcam do pisania waszych rozkmin w komentarzach.

Pa

PS Krzyczeć w razie ewentualnych błędów, bo automatyczny słowniczek w telefonie ma czasem dziwne humory. I tak. Musiałam naćkać tyle zdjęć, bo mi się podobają ;) A moje książki wyglądają jak jakieś wiekowe tomy na piątym zdjęciu. Już kiedyś o tym mówiłam, że niestety niszczą się od noszenia w plecaku.

czwartek, 26 maja 2016

Jedna z moich ulubionych książkowych mam- Molly Weasley



Witajcie!

   Molly Weasley jest jedną z moich ulubionych książkowych mam. To właśnie dlatego notka o niej pojawia się 26 mają, czyli w Dzień Matki.
   Molly to wspaniała, ciepła i opiekuńcza kobieta. Jest w niej coś takiego, że nie da się jej nie lubić.
Żona Artura Weasleya, mama Ginny, Rona, Freda, George'a, Percy'ego, Charliego i Billa. Całą rodziną mieszkali w Norze, która dla niektórych mogła wydawać się ruderą, ale ja temu stanowczo zaprzeczam. Był to wspaniały dom pełen miłości, ciepła i rodzinnej atmosfery.




   Pomimo, że Weasleyowie nie byli zamożni to zawsze znajdowali pieniądze na edukację swoich dzieci. Mimo, że ich wyprawki były raczej skromne, to jednak je mieli.
Molly co roku dziergała dla nich w prezencie na święta swetry na drutach. Do grona obdarowywanych wkrótce dołączył także Harry Potter.  Pani Weasley również dla niego była bardzo opiekuńcza i choć po części przekazywała mu matczyne ciepło, którego przez większość życia nie zaznał.
Była bardzo zdecydowana jeśli chodziło o dobro jej dzieci. Chciała, by wszystkie skończyły szkołę z dobrymi wynikami  i miały stabilną przyszłość. Wskazywała tez dużą waleczność w kwestii ich
bezpieczeństwa. Przytoczę tu pewną sytuację, która miała miejsce podczas bitwy o Hogwart. Gdy walcząca z Hermioną, Luną i Ginny Bellatriks prawie trafiła tą ostatnią morderczym zaklęciem pani Weasley od razu zaatakowała ze słowami " NIE W MOJĄ CÓRKĘ SUKO!". Na początku pomimo wyrównanej pojedynku Lenstrange szydziła z Molly, ale ta się nie dała. Do walki zagrzewała ją myśl o obronieniu swojej córki i zemście za próbę jej zabicia. I wygrała. Zabiła jedną z najbardziej znienawidzonych przeze mnie postaci z tej serii!
   Bardzo cenię Molly Weasley za to, że pomimo tego, że była tak opiekuńcza i ciepła to umiała walczyć na śmierć i życie o bezpieczeństwo swoich dzieci
 Jednak moją najulubieńszą na świecie mamą jest oczywiście moja mama. Dzisiaj już złożyłam jej życzenia i wręczyła drobny upominek. :)


Co myślicie o Molly Weasley? Macie podobne odczucia co ja, czy może nieco inne? Chętnie bym też zobaczyła co myślicie o Bellatriks, bo to dość kontrowersyjna postać. Chociaż o niej na pewno też coś dodam. :)

Miłych wolnych od szkoły dni! I tak już niedługo wakacje, a w szkole w porównaniu do tego co wcześniej luzik. Chyba, że ktoś ma jeszcze egzamin ze skrzypiec (np. ja) to ma co robić. A tak w ogóle to dopisuję drugą część tego posta właśnie w przerwie od ćwiczenia :) No to jeszcze raz miłych wolnych dni, bo na tym pierwotnie miało się skończyć i...
Pa, pa, pa, pa, pa! Papatki!


PS jak widać mała zmiana planów, jednak nie w każdy czwartek będą pojawiały sił inspiracje, bo przy tej częstotliwości postów byłoby ich nieco za dużo. :)
I możecie w paść na moje konto na lubimyczytać.pl (klik), które niedawno założyłam. A może ktoś miałby do sprzedania książkę pt. "Iskra"? :P
I jeszcze przepraszam, że tak późno dzisiaj dodaję notkę ;)

niedziela, 22 maja 2016

Bezpodstawne zarzuty dotyczące książki "Harry Potter" POGADANKA #3




Witajcie!
Wiele osób twierdzi, że "Harry Potter" nie przekazuje żadnych wartości. To tylko pusta powieść z elementami fantastyki dla dzieci i młodzieży. Ja się z tymi bezpodstawnymi zarzutami zupełnie nie zgadzam, bo z mojego doświadczenia wynika, że najczęściej rozpowszechniane są one przez osoby, które wcale tej pozycji nie czytały.

Moim zdaniem, żeby coś oceniać, trzeba to choć trochę poznać. I nie chodzi mi tu o takie powierzchowne poznanie (w naszym przypadku np. obejrzenie fragmentu filmu lub przeczytanie samej recenzji). To wręcz żałosne.
To tak samo jak z innymi rzeczami w życiu. Nie mówię, że szpinak jest niedobry, gdy go nie spróbuję. Nie mówię, że w Brasilii (spokojnie, to tylko przykład) jest brudno i śmierdzi jeśli tam nie byłem. Nie mówię, że Lana del Rey brzydko śpiewa, gdy nie słyszałem jej piosenek. A raczej nie powinienem tego robić, bo różnie to bywa. Nie wydaję sądów opartych na doświadczeniach innych.

Tak samo jest z książkami. Ludzie proszę Was! Nie oceniajcie jeśli nie czytaliście!

Nie chcę sugerować, że dotyczy to wszystkich, którzy czytają tę notkę, żeby była jasność, ale mam nadzieję, że trafi to do chociaż jednej osoby, która tak postępuje.
Jeszcze raz. Mogę wysłuchiwać zarzutów dotyczących "Harry'ego Pottera" tylko od osoby, która formułuje je na prawidłowej podstawie.

Będę dyskutować na ten temat tylko z kimś kto przeczytał co najmniej jedną część, nie wymagam całej serii.

Już mi blisko do tego, żeby poruszyć temat pseudo potterhead, którzy książki nigdy nie widzieli na oczy i bazują na filmie, ale ten temat zostawię sobie na kiedy indziej.

W każdym razie, jeśli ktoś przeczytał książkę i wie, z czym to się je to nie zaprzeczam od razu jego negatywnej opinii. Rozumiem, trzeba uszanować zdanie innych. Ale nie będę słuchać, ani rozważać zarzutów osób, które nie miały styczności z tą książką.

Bardzo mi jest przykro kiedy ktoś tam robi. Nie będę ukrywać, że osoby o takich poglądach, które spotykam są najczęściej dorosłe i nie mają zazwyczaj żadnych argumentów za swoim byciem przeciw.
I na tym kończę moją pogadankę, bo zaczynam za bardzo się bulwersować. Jednak uważam, że ta seria jest dość potrzebna, żeby poruszyć różne kontrowersyjne tematy i przedstawić moje stanowisko w różnych sprawach.

Jeśli dobrnęliście do końca to możecie napisać swoje zdanie na ten temat. Będzie mi bardzo miło.

Pa



PS Treść notki pisałam na telefonie, gdzie słowniczek automatyczny bardzo mnie nie lubi, więc przepraszam za ewentualne błędy. Po za tym nie jestem zbyt dobra w takim laniu wody. Zdecydowanie nie jestem humanem (idę na mat-fiz), ale mam nadzieję, że jak będę nadal pracować nad pisaniem, to coś z tego wyjdzie.











środa, 18 maja 2016

CZWARTKOWE INSPIRACJE [5]- potterowe długopisy i ołówki


Witajcie!
W kolejnej notce z tej serii jak widać po nagłówku znajdują się długopisy i ołówki, oczywiście związane z Harrym Potterem. A jakżeby inaczej. Wszystkie zdjęcia pochodzę ze strony Pinterest.com i możecie je znaleźć na tablicy, na którą je poprzypinałam o tutaj. I już nie przedłużam tylko zapraszam do obejrzenia!



 Pierwsze są z Funko Pop. Uwielbiam te figurki i bardzo bym chciała mieć chociaż taką jedną, ale jakoś zawsze znajduję inne wydatki. Dalej miotły (można spróbować diy) i różdżki.
Ołówki po prawej są po prostu przesłodkie! Landrynkowe różowe! Cudeńka! A te po lewej mają fajne cytaty. Tym razem w czarnym kolorze.

 Po prawej niektóre z miejsc, które poznajemy w książce. Moim zdaniem bardzo fajna rzecz. A po prawej znowu różdżki. Tym razem w trzech wersjach kolorystycznych.

 Nie mam słów na te piękne hogwardzkie długopisy. Są cudowne. Obok znowu ołówki z cytatami w różnych kolorach.

 Krwawa pamiątka po Umbridge musi być. Wredna Różowa Landryna! I cytaty tym razem dłuższe.

Szczerze mówiąc to bardzo chętnie przygarnęłabym te przybory do mojego piórnika. Ołowków trochę szkoda by było używać, bo po jakimś czasie stemperowałoby się napis. Ale długopisy myślę, że jak najbardziej.
Może spróbują zrobić te miotełki, ale to jeszcze się okaże. ;)

Do zobaczenia, napisania, przeczytania, czy nie wiem czego.

Paaaaa








poniedziałek, 16 maja 2016

DIY zakładka do książki Harry Potter +wzór do druku

Witajcie!
Dzisiaj chciałam Wam zaprezentować zakładkę do książki, którą w ostatnim czasie wykonałam. Oczywiście znajdziemy na niej motywy z Harry'ego Pottera. Jest to dość prosty pomysł, bo do wykonania potrzebujemy tylko kawałka białej kartki technicznej i czarnego cienkopisu. Dla tych bardziej ostrożnych również ołówka i gumki.


Teraz pokażę Wam grafiki, którymi się inspirowałam przy tworzeniu zakładki. Dwie pierwsze znalazłam w Google grafika, a ostatnią chyba na tumblrze, google+ lub pinterescie. Nie jestem pewna bo już od dawna zalega na moim telefonie.





Wykonanie jak mówiłam jest banalne. Najpierw wybieracie (lub wymyślacie) jakich obrazek, szkicujecie go ołówkiem, poprawiacie kontur cienkopisem i zamalowujecie. Wszystko to nanosicie na wycięty wcześniej prostokąt o dowolnych wymiarach z kartki z bloku technicznego.


Niewielki wysiłek a piękna zakładka gotowa!


Ale to nie koniec! Dla tych, którym się nie chce, albo twierdzą, że nie podołają temu zadaniu przygotowałam coś specjalnego. Zeskanowałam moją zakładkę. Teraz możecie ją sobie wydrukować. Niestety kolor się trochę popsuł, ale poprawienie wzorków cienkopisem, czy flamastrem już nie powinno stanowić problemu.


Na koniec jeszcze reszta sesji zdjęciowej zakładki, żebyście mogli ją zobaczyć w wielu perspektywach.





A tu książki, które się znajdują na fotografiach.







Lubicie robić zakładki do książek?

Mam nadzieję, że mój pomysł się spodobał i zainspirował Was do stworzenia czegoś takiego.

PA


Stwierdziłam, że na końcu będę pisać rzeczy organizacyjne. Ci co sobie będą chcieli przyczytać, to przeczytają, a ci co nie, to nie.
Planuję teraz, żeby posty ukazywały się w poniedziałki (normalny) i czwartki (inspiracje). Chyba jednak nie dam rady z codziennymi. Na razie spróbuję tak. Bo jeśli robię codzienne notki, to potem szybko tracę ten zapał i znów mam dłuższą przerwę. Teraz spróbuję dodawać je właśnie tak regularnie.